Recenzja palet cieni Colourpop - Element of Surprise i Dream St.

By velvetypony - 12:11

palety cieni Colourpop Element of Surprise i Dream St.
Dodaj napis


Colourpop Cosmetics


Colourpop Cosmetics to marka kosmetyczna z USA, której produkty dostępne są tylko na oficjalnej stronie internetowej, gdzie jeszcze do niedawna nie oferowano wysyłki za granicę. Marka działa tylko w internecie i opiera się głównie na swoich social media i współpracach z influencerami, ale w ciągu kilku lat działalności stała się tak popularna, że tegoroczna limitowana kolekcja świąteczna była dostępna w amerykańskiej Sephorze. W Polsce znajdziemy ją w niektórych sklepach internetowych, ale zazwyczaj kosmetyki są tam w dużo wyższych cenach. 
Ja czaiłam się na ich produkty od bardzo dawna, a od kiedy pojawiła się możliwość wysyłki do Polski (jedyne $10 lub darmowa, przy zamówieniach od $50), zrobiłam tam już kilka zamówień. 

Dzisiaj pokażę moje najnowsze i chyba najbardziej interesujące zdobycze, czyli paletki cieni - Element of Surprise i Dream St.


Element of Surprise



Colourpop Element of Surprise paleta recenzja
Dodaj napis

Paleta Element of Surprise ($16, ale często są promocje) zawiera 12 cieni i jest utrzymana w różowo-fioletowej tonacji, ale zawiera też ciepłe odcienie i cienie duochromowe. Pod względem kolorystyki przypomina mi paletę Huda Beauty Desert Dusk.

Kolorystyka jest bardzo nietypowa, są tu kolory, które pozornie mogą do siebie nie pasować. Okazało się jednak, że to jedna z moich częściej używanych palet, nie tylko do mocnych makijaży instagramowych, ale też użytkowych -  codziennych i wieczorowych. Mamy tu jednak trochę klęskę urodzaju, jeśli chodzi o wykończenia - 5 matowych cieni, 1 typowo metaliczny, 1 mat z drobinkami, 1 satynowy,  3 brokatowe i 1 foliowy.... Myślę, że klasyczne maty i metaliczne/foliowe cienie by w zupełności wystarczyły. Paleta nie jest zupełnie kolorystycznie kompletna, nie znajdziemy tu jasnego beżu (jasny cień jest raczej brokatowym topperem), ani czerni, ale da radę zrobić nią cały makijaż.

Jakość cieni różni się w zależności od wykończenia. Maty są świetne - nie mają zbyt dużej pigmentacji, wyglądają wręcz rozczarowująco na swatchu palcem, ale w akcji sprawdzają się naprawdę dobrze. Bardzo dobrze się blendują, a dla tego warto poświęcić mocną pigmentację i po prostu trochę dołożyć. Cienie błyszczące (Rayon, Late Night, Subdue) są lekko duochromowe - mają brokatowe drobinki w innym kolorze, co na oku daje piękny, wielowymiarowy efekt. Niestety ciężko się je nakłada i bardzo się osypują - trzeba nakładać je na klej do brokatu (np. Nyx Glitter Primer) i robić makijaż oka przed makijażem twarzy. Moje ulubione cienie to duochromowo-brokatowy fiolet Subdue i Late Night, który z pozoru wygląda na złoty, ale na oku mieni się pięknie w kolorze rose gold. Nie są to cienie bezproblemowe, ale według mnie, dla efektu, który dają - warto!

Colourpop Element of Surprise swatche

Opakowanie jest tekturowe, małe, cienkie i poręczne. Bardzo dobrze nadaje się do podróżowania. Niestety nie posiada lusterka, co dla mnie jest wadą. Kolor i wzorki na opakowaniu są urocze, ale ja wolę jednolite, bardzo jasne, lub bardzo ciemne opakowania, bo tak intensywny kolor jak fiolet trochę zakłóca odbiór kolorów cieni. Cienie nie są standardowej wielkości (1,5 g jak np. Mac, Zoeva, czy nawet pojedynczo kupowane cienie Colourpop) tylko trochę mniejsze i zawierają 0,85 g produktu.


Colourpop Element of Surprise


Czy polecam? Raczej tak. Jeśli nie posiadacie palety Desert Dusk, albo innych cieni w tej tonacji, ta paletka będzie świetnym kolorowym dodatkiem do kolekcji. Pamiętajcie jednak o wszystkim co napisałam wcześniej - jeśli nie lubicie "bawić się" makijażem i nie macie cierpliwości do osypującego się brokatu, to nie kosmetyk dla was. 



Dream St. - Colourpop x Kathleen Lights



Colourpop Kathleen Lights Dream St.


Dream St. ($16, ale często są promocje) to jedna z najnowszych palet, stworzona we współpracy z youtuberką Kathleen Lights. Oglądam Kathleen już od lat, uwielbiam jej filmy i jej osobowość, dzięki niej odkryłam Colourpop i po prostu poczułam, że choćby z tego względu muszę tę paletę mieć.

Paleta zawiera 12 cieni i jest utrzymana w neutralno-ciepłej tonacji, z dodatkiem ciemnej morskiej zieleni. Pod tym względem przypomina trochę paletę Subculture od ABH, Blue Honey od Kylie Cosmetics i Androgyny od Jeffree Star.


Kolorystyka jest na pierwszy rzut oka bardzo dzienna, neutralna, ale mamy tu też bardziej nietypowe kolory. Bardzo przydaje mi się do lekkiego makijażu dziennego, ale możemy osiągnąć też ciemne, intensywne smokey z metalicznym błyskiem. Jest bardziej kompletna od Element of Surprise, ponieważ ma satynowy beż, wszystkie potrzebne kolory przejściowe, ciemne i błyszczące, których potrzebujemy do pełnego makijażu. Colourpop uspokoiło się też trochę z wykończeniami - znajdziemy tu 6 matów, 1 cień satynowy i 5 cieni metalicznych.

Jakość cieni oceniam lepiej niż w palecie Element of Surprise. Maty są bardziej napigmentowane, ale dalej łatwo się z nimi pracuje. Przez mocniejszy pigment są też bardziej skłonne do pylenia, ale nie aż tak, jak np. paleta Subculture. Cienie metaliczne mają dużo lepszy pigment bazowy i mniej drobinek, przez co wyglądają bardziej foliowo, ale niestety też się trochę osypują. Cienie błyszczące to największy atut tej palety - mamy tu aż 4 jasne, metaliczne cienie, a każdy w bardzo niepowtarzalnym i wielowymiarowym kolorze - nie znajdziemy tu typowego złota, czy brązu. Cień Twinkle różni się lekko konsystencją i jest tak foliowy, że jego blask jest wręcz lustrzany, jesli nałożymy go palcem. Jeśli chodzi o maty, cień Water Bearer, czyli bardzo ciemna morska zieleń, to zamiennik dla cienia Axis z palety Subculture, ale używa się go nieporównywalnie łatwiej. Jednym z moich ulubionych cieni jest też satynowy beż Moony, który daje efekt subtelnego, eleganckiego rozświetlenia bez drobinek. 

Colourpop Kathleen Lights Dream St. swatche


Opakowanie jest takie samo jak w przypadku poprzedniej palety, tylko ma inny kolor. Matowo metaliczny wzór jest piękny i nie zakłóca aż tak odbioru kolorów cieni. Cienie nie są standardowej wielkości (1,5 g jak np. Mac, Zoeva, czy nawet pojedynczo kupowane cienie Colourpop) tylko trochę mniejsze i zawierają 0,85 g produktu.


paleta Colourpop Kathleen Lights Dream St.


Czy polecam? Tak! Tym razem bez żadnych "ale", bo jakość cieni się poprawiła i są jeszcze łatwiejsze w aplikacji. Posiadaczki palety Subculture nie odkryją z nią niczego nowego, ale mogą się skusić ze względu na niesamowicie piękne metaliczne cienie. Nie dajcie się odstraszyć tej ciemnej zieleni, reszta jest bardzo użytkowa.


palety cieni Colourpop Element of Surprise i Dream St.

palety cieni Colourpop Element of Surprise i Dream St.



***


Więcej zdjęć i makijaże, które wykonałam tymi cieniami znajdziecie na moim instagramie
Recenzja palety Nude Beach od The Balm

Podobają Wam się palety cieni Colourpop? Posiadacie już cienie tej marki? Dajcie znać w komentarzach :)




  • Share:

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Niektóre kolory naprawdę przypadły mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  2. Cienie swietnie sie prezentuja, w dodatku maja taki sliczny wyglad pudelek. 😍😍😍
    Buziaki
    www.rozendolly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Obie paletki są cudowne, sama mam w planach wytestować, którąś z nich :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu paletka Dream St. - Colourpop x Kathleen Lights <3 Cienie są dobrze napigmentowane i mają cudowne kolorki - zdecydowanie dla mnie!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, kochana jestem zachwycona pigmentacją cieni! <3
    Przyznam się, paleta Element of Surprise bardziej podbiła moje serce :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Paletki wyglądają cudnie, mają fajne kolorki. :D
    Kiedy wpadnie trochę kaski to być może się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mają cudowne kolorki ❤ dużo o nich słyszałam, moze się na nie skuszę...
    Pozdrawiam cieplutko
    My blog

    OdpowiedzUsuń
  8. paletka Dream St. dużo bardziej mi się podoba :D takie bardziej neutralne i mniej szalone kolory :D
    z przyjemnością obserwuję :)

    https://pani-blondynka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń